Atmosfera

niedziela, 18 sierpnia 2013

Pułapka

Wszyscy wyszli lecz ona nie mogła coś jej nie pozwalała. Jakby osłona. Biedna nie mogła nic zrobić.Poszła do łazienki umyć twarz. Zauważyła, że nie jest sama. Cały czas słyszała czyjeś kroki. Lecz nie bała się. Wyszła z łazienki. Napiła się wina. Zachciało jej się spać. I zasnęła. Rano obudził ją zapach krwi. Na stole był woreczek z krwią. Nie mogła się powstrzymać, napiła się. Nareszcie zapełniła pragnienie. Poczuła oddech na szyi . Nikogo nie było. Zobaczyła na kanapie czerwoną sukienkę bombkę. Poszła do łazienki się przebrać w sukienkę. Gdy wróciła na kanapie siedział mężczyzna nie znała go. Ubrany był czarną kurtkę i białe spodnie. Miał czarne włosy i niebieskie oczy. Wyglądał na około 20.
- Witaj! Nareszcie wstałaś. Nazywam się Ash. Jestem wampirem - powiedział mężczyzna
- Hej ! Możesz mnie wypuścić - odpowiedziała
- Ja nic nie muszę ! Więc sieć cicho!
- Zabawny jesteś!
- Wiem to.
- To co ja tu robię??!!
- Ja tylko służę osobie, która chciałaby się z tobą zobaczyć.
- Mam nadzieję, że nie z tym palantem.
- Oj nie to jest ktoś starszy! A ten palant boi się tu wchodzić więc go nie będzie. Obawiaj się go jak największego koszmaru. Ma potężną moc.
- Nie boję się.
- Ta... wszyscy tak mówią
- To z tym balem było zaplanowane?
- Tak.
- Kiedy on się pojawi?!
- Niedługo.
Dostrzegła  na półce piękną szkatułkę. Otworzyła ją i....




czwartek, 15 sierpnia 2013

Piekielny Bal

Postanowiła wrócić na ląd. Padał deszcz. Wróciła do swojego miejsca. O dziwo zobaczyła kopertę otworzyła ją. Wyglądało na zaproszenie. Było bardzo ładne. Pisało w nim : "Zapraszam Cię na bal przebierańców. Który odbędzie się dzisiaj o północy w miasteczku." Pomyślała sobie, że co ma do stracenia. Lecz nie miała jak dotrzeć ani sukni. Spostrzegła ponownie na zaproszenie pod spodem pisało : Ps. Pewnie nie masz sukni dlatego zaraz przyjedzie do ciebie koń i zabierze cie do miasteczka na zakupy"
Nagle zobaczyła brązowego konia. Wsiadła i pojechali. Tak szybko jechali, że obraz wydawał się zamazany. Przyjechali do miasteczka pod sklepik z sukniami. Wybrała białą suknię. I wianek. Kupiła też białą maskę. Koń czekał przed sklepikiem ona już była ubrana i umalowana. Pojechali do pięknego starego pałacu. Weszła było pełno ludzi. Co ją trochę przeraziło, bo nikogo nie znała. Wszyscy się na nią spojrzeli. Podszedł do niej mężczyzna i poprosił do tańca. Zgodziła się. Włączono muzykę. Jedyni tańczyli. Nagle jakiś obcy mężczyzna odbił ją. Przysunął ją do siebie. Ona nie podejrzewała kim on jest.
- Nareszcie tak dawno nie tańczyliśmy kochana - powiedział znajomy głos tancerza
- Nie to nie możliwe ! - odpowiedziała
- Miałeś być pod wodą !
- A jednak jestem. Nasz wspólny taniec jakże za tym tęskniłem
- Zostaw mnie !
- Jeśli skończysz ten taniec pożywię się na wszystkich ludziach, którzy tu są.
W końcu skończył się ten przeklęty taniec. Poszła się napić. Nagle stał się jakiś wypadek jakaś kobieta przecieła sobie żyły. Zaczęły lecieć stróżki krwi. Ania nie wytrzymała. Musiała się pożywić. Pobrudziła sobie krwią sukienkę. Na dodatek maska zniknęła. A pod jej oczami zrobiły się dziwne cienie. Było jej mega wstyd.