Atmosfera

czwartek, 15 sierpnia 2013

Piekielny Bal

Postanowiła wrócić na ląd. Padał deszcz. Wróciła do swojego miejsca. O dziwo zobaczyła kopertę otworzyła ją. Wyglądało na zaproszenie. Było bardzo ładne. Pisało w nim : "Zapraszam Cię na bal przebierańców. Który odbędzie się dzisiaj o północy w miasteczku." Pomyślała sobie, że co ma do stracenia. Lecz nie miała jak dotrzeć ani sukni. Spostrzegła ponownie na zaproszenie pod spodem pisało : Ps. Pewnie nie masz sukni dlatego zaraz przyjedzie do ciebie koń i zabierze cie do miasteczka na zakupy"
Nagle zobaczyła brązowego konia. Wsiadła i pojechali. Tak szybko jechali, że obraz wydawał się zamazany. Przyjechali do miasteczka pod sklepik z sukniami. Wybrała białą suknię. I wianek. Kupiła też białą maskę. Koń czekał przed sklepikiem ona już była ubrana i umalowana. Pojechali do pięknego starego pałacu. Weszła było pełno ludzi. Co ją trochę przeraziło, bo nikogo nie znała. Wszyscy się na nią spojrzeli. Podszedł do niej mężczyzna i poprosił do tańca. Zgodziła się. Włączono muzykę. Jedyni tańczyli. Nagle jakiś obcy mężczyzna odbił ją. Przysunął ją do siebie. Ona nie podejrzewała kim on jest.
- Nareszcie tak dawno nie tańczyliśmy kochana - powiedział znajomy głos tancerza
- Nie to nie możliwe ! - odpowiedziała
- Miałeś być pod wodą !
- A jednak jestem. Nasz wspólny taniec jakże za tym tęskniłem
- Zostaw mnie !
- Jeśli skończysz ten taniec pożywię się na wszystkich ludziach, którzy tu są.
W końcu skończył się ten przeklęty taniec. Poszła się napić. Nagle stał się jakiś wypadek jakaś kobieta przecieła sobie żyły. Zaczęły lecieć stróżki krwi. Ania nie wytrzymała. Musiała się pożywić. Pobrudziła sobie krwią sukienkę. Na dodatek maska zniknęła. A pod jej oczami zrobiły się dziwne cienie. Było jej mega wstyd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz