Przszedł tajemniczy zamaskowany chłopak. Porwał Justynę. Julia wróćiła do zamku.
- No super ! Kolejny nie znajomy !- powiedziała Justyna- Mam na imię Ben
- A ja Justyna
Przyszli do chatki w lesie. Chłopak miał czarne włosy i jasną skórę jak Justyna był też umięsniony. Spodobał się Justynie i Justyna jemu.
- Ładna jesteś!
- Naserio! Bo po raz pierwszy widze chłopaka, któremu się podobam!
- Co?! Nie patrze na wygląd zewnętrzny. Nie jestem taki!
- Dawno nie jadłaś krwi ?
- Nom.
- Choć mam krew w lodówce.
- Ok.
Weszli do domku. Było tam bardzo przytulnie. Zaczeli pić krew.
- Chciałabym tu zostać na zawsze, ale nie mogę.
- Czemu??
- Bo mój debilny mąż zabija każdego komu na mnie zależy.
- Czyżby mój kochany braciszek Bartuś??
- Skąd wiesz ona ma tylko jednego brata.
- Bo się mnie wyparł.
- Aha.
Ben zaczął zbliżać się do Justyny i się pocałowali. Przepiękny pocałunek nie trwał wiecznie. Wpadł Bartek to domu Bena.
- Odczep się od mojej żony! - powiedział Bartek
- Nie ona ciebie nie nawidzi !
- Mam większą moc od ciebie ! - powiedział Ben.
- Braciszku ona jest moja!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz