Ann czuła się szczęśliwa zaczęła się lekcja i cały czas z Luciem spoglądali na siebie. Radość nie trwała długo. Nagle do klasy wszedł Ben tak Ben! Poprosił żeby Ann na chwilę wyszła z klasy.
- Kocham cię ! - po tych słowach pocałował Ann w usta.
- Jak ty żyjesz....? - zapytała i odrzucając pocałunek
- No... czy to ważne?! Wreszcie możemy być razem.
- Posłuchaj nie czuję tego do ciebie co kiedyś. Nie kocham cię nie jesteśmy w związku i nigdy nie będziemy.
- Kupiłem ci róże.
- Myślisz, że przekupisz mnie jakimiś prezentami.
- Ale.... ja cię kocham!
- Ale ja ciebie nie więc zakończmy tą rozmowę.
On ją przytulił do siebie wtedy z klasy wyszedł Luc i odsunął dziewczynę do siebie.
- Zostaw ją ! - krzyknął Luc
- Ahh to tak znalazłaś nowego chłoptasia. - powiedział Ben
- A nawet jeśli to co cię to obchodzi stary wyjazd! - odkrzyknął Luc
Ben uderzył go z całej siły w brzuch. Luc wypluł krew. Zaczęli się bić Ann już nie mogła na to patrzyć. Odsunęła się kawałek żeby sama nie oberwała. Nagle ich dwójka zniknęła tak po prostu. Ann była w szoku jak oni mogli tak nagle wyparować. Zadzwonił dzwonek na przerwę. Zobaczyła, że przez korytarz idą faceci w czerni. Wiedziała, że już będzie miała kłopoty. To byli ludzie od Sama. Nie dość, że Luc zniknął to jeszcze problemy u Sama. Ann poczuła, że musi uciekać więc to zrobiła. Pobiegła szybko do swojej szafki i wzięła kurtkę. Niestety gdy już miała wychodzić ze szkoły złapali ją. Poszła z nimi bez wymówki, bo i tak by nie zdołała uciec. Znowu wsiedli do czarnej limuzyny. I pojechali do domu.
- Mieliście jej pilnować debile! Obiecaliście, że nie będzie żadnych afer. - krzyknął Sam
- To moja wina. - powiedziała Ann
- Ciebie nie skrzywdzę, ale i tak dosięgnie ciebie kara - odpowiedział
- Najpierw załatwię z nimi tą sprawę.
Po tych słowach strzelił w czaszki mężczyzn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz